Moje konto
Czy mikrodawkowanie LSD doda ludziom skrzydeł w pracy?

Czy mikrodawkowanie LSD doda ludziom skrzydeł w pracy?

Budzisz się, myjesz zęby, potem zarzucasz kwasa i lecisz do pracy.

 

Brzmi jak przepis na katastrofę. Ale czy na pewno?

 

Możliwe, że obiło Ci się o uszy, że przyjmowanie LSD i innych psychodelików w pracy staje się coraz popularniejszym trendem wśród młodych, wyspecjalizowanych pracowników Doliny Krzemowej i nie tylko. Tyle że—

 

przyjmują oni bardzo małe dawki narkotyku – około jednej dziesiątej zwykłej porcji. Stąd nazwa: mikrodawkowanie.

 

I to wcale nie jest próba pogodzenia przyjemnego z pożytecznym. Pracownicy w Dolinie Krzemowej twierdzą, że mikrodawkowanie pomaga im lepiej wykonywać swoją pracę: być bardziej kreatywnym, produktywnym, empatycznym i lepiej współpracować.

 

Wygląda na to, że kult Adderallu (leku na ADHD rzekomo podnoszącego produktywność) z pierwszej dekady XXI wieku zastąpiło teraz mikrodawkowanie LSD.

 

Sam nigdy nie brałem psychodelików, ale—

 

Kilka osób zrobiło to na moich oczach.

 

Nawet 10% skutku, jaki odczuwały, wystarczyłoby, żeby Pracownik Roku nie mógł wykonywać jakichkolwiek czynności zawodowych przez dobrych kilka godzin. Zachodziłem więc w głowę...

 

Jakim cudem ludzie biorą LSD i pracują lepiej?!

 

W poszukiwaniu odpowiedzi zwróciłem się do dr Suzanne Gage, psycholożki i epidemiolożki Uniwersytetu w Liverpoolu znanej szerzej jako Suzi Gage, autorki podcastu „Say Why to Drugs”.

 

„Zarzucenie kwasa na całego w pracy to koszmarny pomysł” – mówi dr Gage.

 

„Substancja taka jak LSD bardzo zaniżyłaby Twoją zdolność do pracy: doznawałbyś zaburzeń percepcji, zniekształceń czasu i przestrzeni albo nie mógłbyś przestać się chichrać”.

 

„Niezależnie od efektu, gdybyś rzeczywiście był na haju byłoby to widoczne dla innych ludzi i na pewno szkodliwe dla Twojej produktywności”.

 

Ale—

 

Jak wyjaśniła Suzi, ludzie, którzy mikrodawkują LSD wcale nie próbują być na haju. Nawet na lekkim.

 

„Główna zasada mikrodawkowania brzmi: bierzesz tak małe ilości, że nie możesz nawet poczuć odurzenia. Nie powinieneś być w stanie zauważyć, że coś wziąłeś” – tłumaczy dr Gage.

 

Innymi słowy: mikrodawkowanie nie ma wywoływać skutku podobnego do zwykłej dawki, tylko mniejszy. Służy czemuś zupełnie innemu.

 

Tylko ile w tym prawdy?

 

Nie widziałam dotąd dowodów na to, że mikrodawkowanie ma jakikolwiek wpływ na kreatywność albo pomaga myśleć «poza schematem», czyli powody, dla których ludzie je stosują. Brak dowodów nie oznacza jeszcze, że to nie działa. Jednak jest też bardzo prawdopodobne, że to efekt placebo.
dr Suzanne Gage
dr Suzanne Gage
wykładowczyni psychologii specjalizująca się w epidemiologii, behawioryzmie i czynnikach genetycznych, Uniwersytet w Liverpoolu

 

Otóż to. Cały ten trend może równie dobrze sprowadzać się do przeczucia, że będziesz bardziej kreatywny, i do odpowiedniego nastawienia, a nie do rzeczywistego działania jakiegoś narkotyku.

 

Co w takim razie z tym rzeczywistym działaniem? Czy w psychodelikach jest jednak coś, co mogłoby tłumaczyć ich popularność w miejscach pracy?

 

Jak psychodeliki działają na Twój umysł

 

David Nutt, badacz z Imperial College London, przeprowadził fascynujące badania obrazujące mózgi uczestników, będących pod wpływem LSD i psylocybiny – substancji aktywnej w grzybach halucynogennych.

 

Badanie Nutta wykazało, że „te narkotyki zmieniają funkcje kory mózgowej, sprawiając, że są bardziej płynne i elastyczne”.


Prościej rzecz ujmując, psylocybina wpływa na sposób, w jaki Twój mózg „mówi” sam do siebie.

 

„Ogólna aktywność jest mniejsza, ale zwiększa się «wymiana ognia» pomiędzy siatkami. Mniej dzieje się w konkretnych obszarach mózgu, ale jest pomiędzy nimi więcej komunikacji” – tłumaczy dr Gage.

 

„To taka bardziej globalna aktywność”.


Brzmi zachęcająco, prawda? Stąd tylu chętnych.

Wielu dziennikarzy w tym miejscu porzuca temat. Płynność funkcji kory. No i proszę – zagadka mikrodawkowania wyjaśniona.


Problem w tym, że—

 

„To oddziaływanie niespecjalnie sprzyja produktywności” – podkreśla dr Gage.


„I to nie o to chodzi w mikrodawkowaniu. Nie powinno ono w jakikolwiek sposób wpływać na Twoje zdolności poznawcze czy percepcję. Powinieneś brać dawkę tak małą, że nie będzie powodowała żadnych z tych efektów”.

 

Myślę, że mamy tutaj jasność. Jak dotąd nie ma dowodów na to, że mikrodawkowanie psychodelików może pomóc Ci wydobyć swoje lepsze zawodowe ja.

 

Ale czy psychodeliki mogą pomóc w inny sposób?

 

Albert Garcia-Romeu z Wydziału Medycyny Johns Hopkins University przeprowadził eksperyment dotyczący leczniczego działania psychodelików.


Przed przyjęciem dawki uczestnicy badania mieli się położyć, założyć maskę na oczy i słuchawki z muzyką. Oprócz tego zabroniono im interakcji z kimkolwiek lub czymkolwiek podczas całej procedury badawczej.

 

Garcia-Romeu porównał to do oglądania filmu – w trakcie seansu unikasz rozmów, żeby nie przegapić ważnych scen. Nie obejrzawszy całości, nie możesz go w pełni zrozumieć.

Jeśli chodzi o to, jak psychodeliki wpływają na Twój mózg: można je wziąć, kiedy mamy do rozwiązania złożony problem, wyłączyć się na kilka godzin, a następnie – kiedy skutki zelżeją – doświadczyć swojego rodzaju objawienia. O tym właśnie wspomniała Suzi podczas naszej rozmowy:

 

„Psychodeliki to nie jest coś, co bierze się w trakcie pracy, ale mogą Ci pomóc zastanowić się nad problemem i wrócić do niego, kiedy Twój haj minie”.

 

To skojarzyło mi się z czymś, co usłyszałem w podcaście Suzi zatytułowanym „Say Why to Drugs, czyli „Powiedz narkotykom: dlaczego?.

 

W odcinku poświęconym psychodelikom, współprowadzący program, Scroobious Pip, brytyjski raper i poeta, wyznał, że doświadczenie tripu na LSD „odblokowało” pewne sfery jego mózgu, trwale zmieniając sposób, w jaki pojmuje lub pokonuje pewne problemy.

 

Ten opis wydawał mi się fascynującym tropem. Jednak Suzi ostudziła mój entuzjazm.

 

„To jasne, że nie ma dowodów na potwierdzenie tego wyznania”.

 

„Jeśli chodzi o trwałe «odblokowanie» czegokolwiek – nie sądzę, że to takie proste. Niektórzy ludzie mogli czegoś takiego doświadczyć, inni natomiast tego nie odczuli. Jeszcze inni mieli bardzo złe doświadczenia”.

 

Jak tłumaczy, wszystko sprowadza się do „set and setting”, czyli tego, gdzie się znajdujesz i jak odczuwasz swój trip.

 

I dokładnie to samo można powiedzieć o mikrodawkowaniu. Jeśli jego pozytywne skutki, o których mówią niektórzy, mogą równie dobrze być efektem placebo, tak samo może być w przypadku tych negatywnych.

 

„Cała ta popularyzacja mikrodawkowania przez Dolinę Krzemową może wywrzeć presję na innych, aby też tego spróbować. A branie LSD pod presją to fatalny pomysł. Jeśli w jakikolwiek sposób Cię to niepokoi – nie rób tego. Efekt, o którym nie wiadomo, czy w ogóle istnieje, nie jest wart takiego ryzyka”.

 

Powiedz narkotykom: a jeśli?

 

Mikrodawki LSD czy zwykłe dawki innych substancji psychoaktywnych — pomysł łykania magicznej tabletki albo eliksiru, żeby więcej osiągnąć wydaje się boski.

 

I – jak sugeruje Suzi – obecny trend może wywołać poczucie presji (albo po prostu pokusę), by spróbować któregoś z wzmacniaczy pobudzających umysł, zwłaszcza gdy inni twierdzą, że doświadczyli jego cudownych właściwości.

 

Spójrzmy zatem na taki hipotetyczny scenariusz:

 

Widzimy człowieka, który dotąd nigdy nie wziął ani żadnych środków pobudzających ani substancji psychoaktywnej.

 

Jutro upływa termin złożenia bardzo ważnego projektu. A nasz bohater nie jest nawet w połowie. I nagle—

 

Przypomina sobie, że ktoś w internecie wypisywał peany, dajmy na to, Adderallu i jego mocy natychmiastowego zwiększenia produktywności. A może przeczytał artykuł o pozytywnych skutkach mikrodawkowania LSD.

 

Moje pytanie do Suzi brzmiało:

 

Czy jest jakakolwiek substancja, którą taki człowiek mógłby wziąć, tylko ten jeden raz, i bezsprzecznie na tym skorzystać?

 

„Żadna nie przychodzi mi do głowy. Tak serio – nawet nie kawa. Działanie kawy na funkcje poznawcze to głównie zaspokojenie powstałego w nocy głodu kofeinowego. Pierwsza filiżanka porannej kawy pobudzi Cię, tylko jeśli pijesz kawę regularnie”.

 

Innym dobrym przykładem są antydepresanty: możesz je brać, bo masz doła i chcesz wrócić do pionu – odwrócić poczucie pustki. Jeśli jednak nie masz depresji, antydepresanty Cię nie uszczęśliwią. Pozostaniesz w neutralnym stanie.

 

Dokładnie tak może być z tymi substancjami pobudzającymi umysł, które zyskują obecnie na popularności: jeśli w danym momencie Twoja produktywność jest na normalnym poziomie, czy dzięki nim wykrzesasz jej nowe pokłady? Możliwe, że nie. Z moich badań wynika, że nie ma żadnych przekonujących dowodów, że działanie tych substancji mogłoby poprawić zdolności poznawcze.
dr Suzanne Gage
dr Suzanne Gage
wykładowczyni psychologii specjalizująca się w epidemiologii, behawioryzmie i czynnikach genetycznych, Uniwersytet w Liverpoolu

  

A więc – co o tym myślisz?

 

To tylko moda? A może masz doświadczenia, które przeczą naszym obserwacjom?

 

I na koniec: gdyby istniała tabletka o naukowo potwierdzonym działaniu zwiększającym produktywność, jednocześnie pozbawiona szkodliwych efektów ubocznych, wzięłabyś ją?

Oceń mój artykuł
Średnia: 4 (64 oceny)
Dziękujemy za ocenę naszego artykułu!
Michał Tomaszewski
Michał jest ekspertem kariery i koordynatorem newslettera InterviewMe. Przeprowadza wywiady z najciekawszymi ludźmi, aby dostarczyć najbardziej inspirujące historie wprost do Waszych skrzynek mailowych.
Twitter Linkedin Website

Podobne artykuły

Program do pisania CV - stwórz CV online i pobierz PDF w 5 minut!

Program do pisania CV - stwórz CV online i pobierz PDF w 5 minut!

Użyj programu do pisania CV, aby szybko stworzyć życiorys, który zainteresuje pracodawcę. W tej aplikacji znajdziesz praktyczne porady, ponad 350 szablonów do wypełnienia, wykadrujesz i dodasz do CV zdjęcie oraz pobierzesz dokument w PDF. Napiszesz także CV np. po angielsku.

Jak zdobyć pracę w raju na ziemi? Pomysły i historie z życia wzięte.

Jak zdobyć pracę w raju na ziemi? Pomysły i historie z życia wzięte.

Zdarzyło Ci się być o *krok* od stwierdzenia: „chrzanić to bagno, rzucam robotę i przenoszę się w jakieś piękne miejsce, jak najdalej stąd”, nieprawdaż? Wiadomo. Zatem pozwól, że pokażę Ci, jak to zrobić. Za mniej niż pół roku będziesz zarabiać całkiem niezłe pieniądze, pracując gdziekolwiek chcesz. Zainteresowany? Czytaj dalej.